po wojnie Zofia (po mężu Czelny) otworzyła w Roubaix zakład fotograficzny. Stefania Gurdowa nie odzyskała już swoich zakładów. Mieszkała w Łodygowicach koło Żywca, pracowała w spółdzielni fotograficznej. Została pochowana w grobie rodziny Kubiców, która opiekowała się nią przed śmiercią.
Po jej śmierci zbiór fotografii zachowany w jej domu został wyrzucony. Pod koniec lat 90. XX w. na strychu jednej z kamienic w Dębicy jej nowi właściciel przypadkowo odnaleźli około 1200 szklanych płyt fotograficznych z dębickiego zakładu Gurdowej, przedstawiających portrety anonimowych ludzi – zazwyczaj po dwie osoby na jednej kliszy. Fotografie zostały przekazane do galerii miejskiej w Dębicy. Następnie wypożyczyła je krakowska fundacja Imago Mundi, która zorganizowała ich wystawy w KrakowieM. Kobiałka, Czy Dębica straci zbiór unikatowych fotografii?, „Gazeta Wyborcza. Rzeszów” nr 119, 23 maja 2008, s. 1..