Pod koniec rekordowego dwuletniego kresu, gdy film był każdego dnia grany co najmniej w jednym kinie gdzieś w kraju, w tym razy pięć dziennie w nowojorskim Radio City Musil Hall, jego zyski przekroczyły ćwierć miliona dolarów.
Piosenka Kto by tam sie wilka bał trafiła na listy przebojów, stając się nieoficjalnym hymnem czasów Wielkiego Kryzysu oraz jednym z najbardziej dochodowych przedsięwzięć Disneya, gdyż wszystkie prawa do piosenki pozostały wyłączną własnością studia. Wszyscy utożsamiali się z refrenem. Przekaz o niepoddawaniu się lękowi był tak przejmujący, że wiele osób sądziło, iż stanowił on inspirację dla jednego z najbardziej znanych okrzyków prezydenta Franklina D. Roosevelta: „Jedynym, czego naprawdę musimy się bać, jest sam strach”.
Disney osiągnął tym pełny sukces i był zapraszany na elitarne bankiety w Hollywood i stał się ulubieńcem prasy i podkreślano jego ogromny wpływ na ogólny obraz branży filmowej. „Hollywood szaleje za tobą!