Sprawiło to, że generał stał się niezmiernie popularny w kołach prawicowych, zdecydowanie zaś krytykowała go lewica. 24 lipca Korniłow i Kiereński doszli do porozumienia, Korniłow objął oferowane mu stanowisko.
W rzeczywistości Kiereński nie miał zamiaru zrealizować żądań Korniłowa, gdyż oznaczałoby to dla niego utratę politycznego zaplecza – umiarkowanych socjalistów z Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Nie chciał również, by generał zaczął być postrzegany jako zbawca Rosji, zagrażając jego własnej pozycji. Dlatego wbrew obietnicom, Kiereński nie zatwierdził ani przywrócenia kary śmierci na tyłach, ani nie zmilitaryzował transportu kolejowego i przemysłu obronnego, nie ograniczył także uprawnień komitetów żołnierskich. Utwierdziło to Korniłowa w przekonaniu, że premier nie działa samodzielnie, lecz na zlecenie obcych agentów. Według Richarda Pipesa, źle ocenił sytuację w kraju, zakładając, że Korniłow, jako potencjalny przywódca prawicowego przewrotu, jest bardziej niebezpiecznym rywalem Rządu Tymczasowego niż bolszewicy pod wodzą Lenina i Trockiego.