Badania Kinseya były później krytykowane ze względu na całkowicie niereprezentatywną grupę badawczą, która była rekrutowana z ochotników (300 osób) w tym w dużej części spośród więźniów osadzonych za gwałty (25%) i męskich prostytutek (5%). Ponadto ochotnicy otrzymywali wynagrodzenie za udział w badaniu – i dlatego istniało spore ryzyko, że część z nich „ubarwiała” swoje wypowiedzi, licząc na wyższą gratyfikację. Wyniki w części dotyczącej seksualności dziecięcej pochodziły w całości z jednego źródła, jakim był pamiętnik anonimowego pedofila prowadzącego go od 1917 roku. Niereprezentatywny dobór grupy badawczej tłumaczył niektóre z szokujących wyników Kinseya i podważył ich wiarygodność.

Z raportów, które w późniejszym czasie opublikował, wynikało, że purytańskie społeczeństwo Ameryki oparte na monogamicznej, kochającej się rodzinie jest fikcją. Dane, które zebrał, dowodziły, że 90% mężczyzn i 30% kobiet popełnia zdradę małżeńską, zaś kontakty homoseksualne miał co trzeci mężczyzna. Z kolei dzieci miało cechować mocne zainteresowanie seksem, a dla większości z nich kontakt fizyczny miał nie być traumatycznym przeżyciem.