Schmidt był sutenerem i szantażystą, homoseksualistą, który miał już na koncie trzy wyroki więzienia (m.in. kradzież, malwersacje, szantaż i defraudację niedużych kwot), pobyt w domu poprawczym i obozie koncentracyjnym. W okresach pobytu na wolności utrzymywał się z nawiązywania kontaktów z majętnymi i wysoko postawionymi osobami o skłonnościach homoseksualnych, od których później wyłudzał pieniądze pod groźbą zdemaskowania.

Dokumenty z przesłuchania trafiły do Heydricha (zdawał sobie sprawę z błędów w śledztwie, ale mimo to przystąpił do ataku), który przekazał je Himmlerowi, a ten przedstawił je Hitlerowi.

Hitler nie uwierzył w te oskarżenia wobec von Fritscha. Wierzył bowiem, że generałowie będą mu wdzięczni za odrzucenie traktatu wersalskiego i odtworzenie niemieckich sił zbrojnych a w rezultacie poprą jego plany podboju Europy. Polecił Himmlerowi, by ten spalił teczkę z dokumentami. Ten jednak przekazał ją Heydrichowi, który schował ją do sejfu. Przeczuwał bowiem, iż przyjdzie taki moment, że będzie ona jeszcze przydatna.

O intrydze SS wobec von Fritscha (i później wobec von Blomberga) szef Abwehry Wilhelm Canaris i jego zastępca Hans Oster dowiedzieli się od Hansa Bernda Giseviusa, byłego funkcjonariusza Gestapo.