Po zakończeniu odbudowy następuje uroczyste otwarcie odbudowanej posiadłości, która z tą chwilą zaczęła być klasztorem. Po kilku latach w klasztorze przebywa już nie trzech, lecz dwunastu mnichów.

Właściwa część fabuły Pewnego dnia jeden z mnichów otwierając bramę klasztorną znajduje niemowlę chłopca. Początkowo mnisi ochrzciwszy chłopca i zatrzymując go w klasztorze podejmują próby odnalezienia matki, która jak ostatecznie ustalają nie żyje. Następnie rozważają możliwość oddania go pod opiekę jakiejś dobrej rodzinie. Nie mogąc znaleźć nikogo odpowiedniego decydują ostatecznie o zaopiekowaniu się nim i pozostawieniu go w klasztorze. Po kilku latach Marcelino wyrasta na rezolutnego, lecz psotnego chłopca, nad którego wybrykami chcąc zapanować jeden z mnichów mówi chłopcu, żeby nie wchodził na strych strasząc go dużym człowiekiem, który tam rzekomo jest i go zabierze na zawsze, jeśli ten pokusi się tam wejść. W miasteczku odbyć ma się karnawał, mnisi chcąc pokazać Marcelino trochę świata spoza klasztoru postanawiają, że jeden z nich idąc nazajutrz z wizytą do chorego w miasteczku, zabierze chłopca ze sobą. Tak też więc się dzieje. Na czas samej wizyty mnich każe Marcelino poczekać na siebie przed domem chorego, chłopiec jednak go nie usłuchał i powoduje duży zamęt i straty w mieście.