W końcu jednak wpada w ręce milicji i za opór podczas próby zatrzymania dostaje w stalinowskich czasach kilka lat łagrów. Zdesperowana Katia podąża wraz z synkiem za zesłanym Tolanem, jednak wkrótce umiera na skutek powikłań poaborcyjnych, zaś Sania trafia do domu dziecka.
Mija kilka lat. Sania już jako nastolatek przypadkiem natrafia na Tolana. Czekał na niego przez całe lata jak na ojca, jednak Tolan niewiele ma mu do powiedzenia – pijący wraz z miejscowymi żulami, głośno deklaruje kompanom i obsługującej ich kelnerce, że Sania to nawet nie jego syn. Wiadomość o śmierci Katii po usunięciu ciąży z nim, nie robi na cynicznym złodzieju żadnego wrażenia. Zrozpaczony Sania wydobywa z ukrycia pistolet, który pozostał w rzeczach po aresztowanym Tolanie i strzela mu w plecy. Przez całe dorosłe życie gnębi go świadomość, że zabił człowieka.