Gianfrancesco Pico della Mirandola szeroko komplementował autorów i przyrównywał ich do św. Augustyna oraz Grzegorza Wielkiego pod względem autorytetu. Książka ta spotkała się również z uznaniem dominikańskiego inkwizytora Sylvestera Prieriasa, który postrzegał ją jako niepodważalny autorytet. Jednym z krytyków był franciszkanin Samuel de Cassini, który zaatakował niektóre tezy (1505). Próbę odparcia jego argumentów podjął dominikanin Vincente Dodo dwa lata później, który argumentował przychylnie dla Malleusa. Inną przykładową wymianę poglądów rozpoczął Gianfrancesco Ponzinibio (1520), który mocno podkreślał słabości podręcznika. Trzy lata później, kontrargumenty do jego stanowiska i wspierające Malleusa przedstawił dominikański inkwizytor Bartolommeo de Spina.
Druga fala gorącej debaty rozpoczęła się w drugiej połowie szesnastego wieku. Towarzyszył jej gwałtowny wzrost popularności traktatu. Tym razem, podstawowym pytaniem nie było czym czarownice są, ale w jakim stopniu są prawdziwe. W tym kontekście, pierwszy atak bezpośrednio