Jak wynika z meldunku skierowanego do dyrektora Departamentu III MBP przez naczelnika III Wydziału WUBP w Rzeszowie kpt. Tomasza Wiśniewskiego, operacja wprowadzenia agentów do oddziału Żubryda powiodła się. Z dokumentów wynika również, że agentów wprowadził zarówno Urząd Bezpieczeństwa, jak i Informacja Wojskowa. O tym jak tajne były to operacje świadczy fakt, że obie instytucje nie wiedziały o swoich akcjach.
Wprowadzonych agentów było sześciu, a wśród nich trzech żołnierzy zwerbowanych przez Informację Wojskową: Leon Lewczuk, Marian Wojciechowski i Zdzisław Chromiński. Dwóch z nich nosiło pseudonimy: „Zuch” oraz „Bystry”. Agentów zwerbowano na podstawie danych świadczących o tym, że „w trakcie spotkania z bandą Żubryda [...] walki z nią nie podjęli”. Po ich dokładnym poinstruowaniu wymyślono historię, na podstawie której wymienieni, jako dezerterzy z 8 Dywizji Piechoty, mieli połączyć się z batalionem Żubryda. Realizując dokładnie instrukcję, 15 czerwca 1946 r. dotarli oni w okolice Niebieszczan, gdzie kwaterowali Kazimierz Kocyłowski, Mieczysław Dąbrowiecki, N.N. „Andersiak” i Michał Oleksiak. „Dezerterzy” zdobyli szybko ich zaufanie, zostali więc przyjęci do grupy i otrzymali broń. W grupie występowali prawdopodobnie pod swoimi prawdziwymi imionami: Leon, Zdzisław i Marian.