thumb|245px|Warszawa, takim samochodem posłużyli się sprawcy Aresztowanie Śledczy od samego początku zdawali sobie sprawę, że przestępcom pomagał ktoś z banku. Ponieważ znane były serie i numery wszystkich zrabowanych nowych banknotów 500-złotowych, milicja przekazała dane do niemal wszystkich sklepów w Polsce. Prokuratura, aby sprowokować sprawców do błędu, podała nieprawdziwą informację o zaplanowanej wymianie pieniędzy. Odniosło to skutek, ponieważ sprawcy zaczęli szybciej pozbywać się nowych banknotów, wprowadzając je do obiegu. Po około dwóch miesiącach od napadu napłynęły meldunki o próbach wprowadzenia do obiegu pojedynczych banknotów – pięćsetkami próbowały zapłacić za zakupy żony sprawców (w sklepach w Gliwicach, Kluczborku, Opolu i Ostrowie Wielkopolskim). Ponadto siostra jednego ze sprawców próbowała wpłacić 18 000 zł na konto w oddziale NBP w Pruszczu Gdańskim. Doprowadziło to do szybkiego wykrycia sprawców napadu. Po ich aresztowaniu okazało się, że żaden z nich nie wszedł dotychczas w konflikt z prawem. Milicja odzyskała wówczas 11 572 000 zł – sprawcy zdążyli wydać ok. 150 000 zł, a część pieniędzy spalili kilka dni przed zatrzymaniem.