Z drugiej strony rozpoczęcie wydobycia węgla oznaczało zależność mieszkańców Suchej Górnej od jednego pracodawcy. Na początku lat 30., kiedy wybuchł wielki kryzys, upadek finansowy w rejonie karwińskim dotknął przede wszystkim górników. Poziom ich życia w górnosuszańskich koloniach górniczych pogarszał się coraz bardziej, a kiedy zarząd Franciszka ogłosił plan zwolnień i jeszcze większych obniżek płac, górnicy 29 marca 1930 zaczęli strajkować. 30 marca 1930 zwołano spotkanie robotników w Domu Robotniczym, zostało ono jednak zakazane przez policję. Górnicy spotkali się więc w innym zaimprowizowanym miejscu, a mianowicie w lasku zwanym Chrost. Policja stopniowo rozpędziła około trzy tysiące zgromadzonych w lasku osób, najpierw wypychając tłum na drogę, a kiedy demonstranci zaczęli obrzucać funkcjonariuszy kamieniami i atakować ich z proc – używając broni palnej. W wyniku potyczek cztery osoby po obu stronach zostały ranne (dwie lekko, dwie ciężko), a jeden z górników zmarł wskutek odniesionych ran. 1 kwietnia górnicy wrócili do pracy.