Po wyzdrowieniu rozpoczęła przygotowania do powrotu na kort, co zrobiła w wielkim stylu, tym razem pokonując Mollę Mallory 6:2, 6:0 w ciągu 26 minut. Mecz ten jest uważany za najkrótszy finał singlowych rozgrywek kobiet w historii tenisa. Obie panie spotkały się po raz trzeci w Nicei, gdzie Lenglen nie dała przeciwniczce wygrać ani jednego gema. Według opowiadania Mary Kendall Browne, po meczu przy podaniu dłoni pod siatką Lenglen „zakaszlała” wymownie.

W lutym 1926 roku, wzięła udział w turnieju Carlton Club w Cannes, gdzie zagrała jedyny w swojej karierze mecz z 20-letnią Amerykanką, dwukrotną zwyciężczynią US Open – Helen Wills. Ponieważ obie tenisistki do tej pory unikały się nawzajem, mecz cieszył się olbrzymią popularnością, a bilety na czarnym rynku miały ceny astronomiczne. Ci, którym nie udało się kupić biletów, oglądali mecz z okien i dachów sąsiednich budynków. Niektórzy byli tak zdesperowani, że wdrapywali się na pobliskie drzewa i płoty. Lenglen wygrała spotkanie z wynikiem 6:3, 8:6. Zwycięstwo kilkukrotnie stało pod znakiem zapytania, co pozostawiło na niej ślad rozpaczy i zdruzgotania. W swojej książce pt. „Bogini i amerykańska dziewczyna. Historia Suzanne Lenglen i Helen Wills”, Larry Engleman pisze, że Lenglen miała zakaz od ojca grania z Wills.