Wydawało się, że mafia została pokonana, a liczba zabójstw spadła z dziesięciu dziennie do trzech na tydzień.

Jednak w roku 1943 na Sycylii wylądowali alianci, po czym wielu mafiosów zaangażowanych zostało (świadomie lub nie) przez Amerykanów – a właściwie władze wojskowe tj. Wojskowy Zarząd Sprzymierzonych AMGOT – do zajęcia stanowisk w lokalnej administracji oraz do walki z komunistami.

Trzy lata później, za okazaną pomoc w czasie II wojny światowej, warunkowo został zwolniony boss na bossami Lucky Luciano, który tego samego roku został deportowany do Włoch.

Od 1943 roku w wielu sycylijskich miasteczkach burmistrzami zostali „ludzie honoru”, którzy pojawili się znikąd i nie należeli do miejscowej ludności. Na czele całej „odrodzonej” mafii sycylijskiej stanął capo di tutti capi, Don Calogero Vizzini, który kierował organizacją ze swojej rezydencji w ratuszu w rodzinnym miasteczku Villalba.