We wrześniu 1956 napisał list do swojej matki, w którym wyjawił jej swoją działalność antysomozistowską oraz swój zamiar dokonania zamachu, uzasadniając go osobistym poczuciem obowiązku patriotycznego. Pierwszą próbę zabójstwa podjął 14 września 1956 w trakcie uczestnictwa Somozy w obchodach setnej rocznicy bitwy, w której pokonano amerykańskiego agresora Williama Walkera. Nie mogąc podejść dostatecznie blisko Somozy, zrezygnował z zabójstwa na rzecz dokonania go w następnym terminie.
Tydzień po nieudanym zamachu, 21 września 1956, Anastasio Somoza świętował w mieście León udane zarejestrowanie się w wyborach prezydenckich, w których miał ubiegać się już wkrótce o piątą kadencję szefa państwa w swej karierze. W Casa del Obrero jego sztab urządził imprezę, w której mógł uczestniczyć każdy. Wmieszawszy się w tłum, przebrany za kelnera López skorzystał z trwającego w owym dniu upału, który rozleniwił ochroniarzy prezydenckich, podszedł dostatecznie blisko do Somozy i z niewielkiej odległości wystrzelił w kierunku prezydenta z rewolweru, raniąc go 4 pociskami. Kilka sekund po dokonaniu tego ochrona zlikwidowała w ten sam sposób samego Lópeza, zabijając go gradem kul.