Drugą płytę albumu otwiera ballada „Hey You”, w której bohater opowieści śpiewa do samego siebie, tego z drugiej strony muru. Jest jego powrotem do życia, a jednocześnie do koszmaru, jaki szykuje mu jego wyobraźnia - makabrycznej fantasmagorii, w której Pink, niczym bohater Kafki, poddawany jest koszmarowi procesu w „The Trial”, jaki szykuje mu jego własne szaleństwo.

Druga płyta zawiera kilka utworów zasługujących na szczególną uwagę: obok „Hey You”, jest to „Comfortably Numb”, zawierający spektakularne solo gitarowe Gilmoura, oraz „Run Like Hell”, który jest ostatnią próbą wyrwania się bohatera z matni ogarniającego go szaleństwa. W finałowej scenie Pink zostaje skazany na zburzenie muru z taką pieczołowitością budowanego i powrót do życia. Mimo wszystko The Wall kończy się optymistycznym akcentem. Co prawda świat bohatera zostaje pogrzebany odłamkami walącej się ściany, lecz jednak okazuje się, że poza nią toczy się normalne życie. Ten optymizm jest jednak połowiczny. W ostatnich sekundach „Outside the Wall” słychać „isn’t it where…” (czy to nie tu…), natomiast na początku albumu, w pierwszych sekundach „In the Flesh?” można usłyszeć „…we came in” (…zaczęliśmy). Obrazuje to cykliczność albumu, ukazanie niezniszczalności muru – raz zburzony będzie nadal rósł.