..

Jako pierwszy zapalił się gontowy dach kamienicy, usytuowany u zbiegu Gołębiej i Plant, należącej do Emilii Bartynowskiej. Podjęta przez straż, ochotników i oddziały wojska akcja gaszenia zakończyła się niepowodzeniem. Ogień szybko przeniósł się na sąsiednie zabudowania, niesiony dalej silnym wiatrem. Kolejno w płomieniach stawały Drukarnia Uniwersytecka, kościół św. Norberta, zabudowania przy Wiślnej i Gołębiej, a wśród nich Instytut Techniczny. Gdy pożar ogarnął wysoką kamienicę Pod Zającem kolejne snopy iskier poleciały na sąsiednie dachy. W wielkim niebezpieczeństwie znalazło się Collegium Maius, ówczesna siedziba Biblioteki Jagiellońskiej. Ogień zaczął pojawiać się na dachu tego zabytkowego gmachu, lecz udało się ocalić nie tylko jego, ale również jego cenny księgozbiór. W akcję ratowania biblioteki zaangażowało się około stu pięćdziesięciu studentów, wraz z profesorami Józefem Muczkowskim, Stefanem Kuczyńskim i Wincentym Polem. Udało im się zagasić ogień, a z sąsiednich budynków pozrzucać dachy, by uniemożliwić przedostawanie się płomieni na Collegium Maius; ;