18 VII: działania mieszkańców thumb|Kamienica Pod Obrazem, jeden z dwóch budynków w południowej pierzei Rynku Głównego, który nie został strawiony przez ogień Jak się okazało, w obliczu tak wielkiego pożaru, rozwijającego się niezwykle szybko, mieszkańcy miasta nie mogli zdziałać zbyt wiele. Obowiązek walki z ogniem spoczywał praktycznie tylko na ich barkach, bowiem straż pożarna była nieliczna, w gruncie rzeczy nie miała też stałego charakteru. Miasto zatrudniało zaledwie czterech szprycmagistrów, którzy czuwali nad sikawkami. Słabo opłacani, służbę pełnili na zmiany, przez całą dobę. W razie pożaru pomagali im pompiarze i tak zwana „kolumna ogniowa”. W jej skład wchodzili czeladnicy z cechów cieśli, kamieniarzy i murarzy, którzy zobowiązani byli przez trzy lata stale uczestniczyć w ćwiczeniach oraz akcjach gaszenia ognia (w 1838 roku wyposażono ich w blaszane hełmy i kurty z czarnego drelichu). Aby wzmocnić ten zastęp do pełnienia służby pomocniczej zobowiązani byli wszyscy mieszkańcy. Alarmował ich stróż z wieży Mariackiej, uderzeniem w dzwon i wywieszeniem w kierunku ognia czerwonej chorągwi za dnia lub czerwonej latarni nocą, Po tym sygnale na miejsce pożaru, w razie możliwości, mieszkańcy mieli śpieszyć osobiście lub wysyłać kogoś ze swojej służby, z własnym wyposażeniem, takim jak drabiny, wiadra, siekiery czy osęki.