Kilka miesięcy później wspomina o dalszej pracy nad obrazem i sporządzaniu kolejnych jego wersji: Pole pszenicy ze żniwiarzem o wschodzie słońca i jego zmniejszonego wariantu, Pole pszenicy ze żniwiarzem za szpitalem Świętego Pawła, namalowanego dla matki na jej 70. urodziny, przypadające 10 września 1889: Piszę do Ciebie ten list kawałek po kawałku, w przerwach, kiedy jestem zmęczony malowaniem. Praca idzie mi całkiem dobrze – zmagam się z płótnem rozpoczętym parę dni przed moją niedyspozycją. Żniwiarz, studium jest całe żółte, strasznie gruby impast, ale temat piękny i prosty. Ujrzałem więc w tym żniwiarzu – małej postaci walczącej jak diabeł w pełnym upale dnia, żeby dojść do końca jego trudu – zobaczyłem w tym później obraz śmierci – w takim sensie, że ludzkość będzie skoszona jak ta pszenica. Więc jeśli wolisz, jest to przeciwieństwo siewcy, [tematu] który podjąłem wcześniej. Ale w tej śmierci nie ma niczego smutnego, znajduje się ona w świetle dnia, w słońcu, które zalewa wszystko swym wspaniałym, złotym światłem.