W ten sposób można byłoby zaskoczyć Niemców i przejąć urządzenia nietknięte, a jednocześnie zminimalizować ewentualne straty własne.

Tuż przed północą 27 lutego (co poprzedzone było intensywnymi ćwiczeniami i kilkakrotnym przekładaniem terminu ze względu na pogodę) niewielki oddział spadochroniarzy dowodzonych przez majora Johna Frosta wylądował we Francji, kilka kilometrów od celu ataku. Po dotarciu do willi, na której terenie znajdował się radar, zabili oni kilku członków garnizonu niemieckiego, a następnie dostali się do stacji. Najważniejsze elementy radaru wymontował technik towarzyszący oddziałowi. Po wykonaniu zadania Brytyjczycy skierowali się ku plaży. Tam doszło do wymiany ognia z Niemcami, jednak grupie Frosta udało się dostać na pokłady kilku ścigaczy artyleryjskich, które zabrały ich do Wielkiej Brytanii. Rajd zakończył się sukcesem: straty poniesione w czasie operacji były niewielkie, a przywiezione części radaru – wraz z wziętym do niewoli Niemcem obsługującym urządzenie – pozwoliły Brytyjczykom poznać niemieckie postępy w rozwoju techniki radarowej i podjąć odpowiednie kroki dla neutralizacji działań niemieckich urządzeń.