Fakt, że niezniekształcone widmo obserwowane jest do niskich energii (poniżej 100 keV, a biorąc pod uwagę dane teleskopu Comptona – nawet niżej) oznacza, że promieniowanie musi powstawać na dużej wysokości nad ziemią, inaczej niskoenergetyczne fotony zostałyby pochłonięte w atmosferze przed osiągnięciem detektora. Według pierwszych oszacowań odkrywców, promieniowanie powinno powstawać na wysokości co najmniej 25-30 km. Oszacowania te nie uwzględniały jednak wpływu rozpraszania Comptona na osłabienie wiązki i kształt widma. Uwzględnienie tego efektu przesuwa prawdopodobny rejon powstawania promieniowania do 15-24 km, w zależności od geometrii pola elektrycznego rozpędzającego elektrony. Oznaczałoby to, że promieniowanie powstaje nieco powyżej wierzchołków chmur burzowych – w obszarze, w którym obserwuje się „błękitne smugi” (blue jets). thumb|300px|zjawiska elektryczne towarzyszące chmurze burzowej
Większość rozbłysków jest skojarzona z bardzo silnymi uderzeniami piorunów, występując w oknie 2 milisekund wokół zarejestrowanego metodą radiową uderzenia. Jednak około 25% rozbłysków nie daje się skojarzyć z wyładowaniami atmosferycznymi rejestrowanymi tą techniką.