Był to doktor Jan Rzadkowolski, który dzięki pomocy rodziny i rolników z Tryszczyna zdołał później uciec do Warszawy, gdzie zmarł podczas okupacji.
Ewald S., członek bydgoskiego Selbstschutzu, przesłuchiwany w 1962 przez zachodnioniemiecką prokuraturę opisał przebieg jednej z egzekucji, którą przeprowadzono w pierwszych dniach października 1939. Około 100 więźniów obozu w koszarach 15 PAL (Polaków i Żydów) przewieziono tego dnia dwiema ciężarówkami do lasów tryszczyńskich. Ostatnią podróż skazańcy musieli odbyć w pozycji leżącej, aby nie dostrzegła ich miejscowa ludność. Następnie prowadzono ich grupami po 15 osób nad rowy strzeleckie i tam rozstrzeliwano. Ciężarówki powtórzyły ten kurs jeszcze dwa razy. Prawdopodobnie zamordowano tego dnia ok. 250 Polaków. Ewald S. twierdził, że egzekucja została przeprowadzona przez „umundurowanych na szaro członków Wehrmachtu czy też Gestapo”.
thumb|Inspekcja jednostki bydgoskiego Selbstschutzu, od lewej: Josef Meier, Werner Kampe, Ludolf von Alvensleben Wbrew cytowanemu powyżej zeznaniu dowody wskazują jednak, że zbrodnia w Tryszczynie została wykonana w pierwszym rzędzie rękami członków Selbstschutzu.