Wspominał później, że pracując nad Tangiem, w drodze do studia spotykał ludzi stojących w kolejkach sklepowych i wątpił w konieczność tworzenia nowych filmów animowanych.
Odbiór Tango wywoływało szereg różnorodnych interpretacji. Charles Solomon na łamach „Los Angeles Times” odczytał film Rybczyńskiego jako „komentarz do zbyt ciasnych mieszkań w polskich miastach i bolesnej alienacji, którą ten stan rzeczy wywołuje”. Zdaniem francuskiego krytyka Jeana-Paula Fargiera Tango jest raczej syntezą różnych konwencji gatunkowych: „Wszystko widać równocześnie na tym samym planie: tragedia i burleska wyrażają się tutaj z finezją, ale zyskują na gęstości”. Interpretacja autorstwa Marcina Giżyckiego kładła z kolei większy nacisk na aspekty techniczne dzieła. Giżycki nazwał Tango „majstersztykiem Rybczyńskiego”, którego konstrukcja „jest bardzo konsekwentna i jasna”. Jednocześnie Giżycki określił film mianem „polskiego panopticum”, w którym przejawia się „galeria przeciętnych Polaków” reprezentujących różne stadia życiowe – od poczęcia do starczej śmierci. Zdaniem Daniela Szczechury: „Film prosty w pomyśle i oszczędny w środkach wywiera duże wrażenie. Po projekcji pada niezmienne pytanie: jak to było zrobione?