Teksty są „pełne słownych gier, zaskakujących konstrukcji i erudycyjnych odniesień”, ale też w porównaniu z wcześniejszą twórczością grupy „brakuje w nich efektownej, dającej do myślenia błyskotliwości”. Robert Ziębiński z „Newsweeka” przyznał albumowi ocenę 4 (w pięciostopniowej skali). Ocenił go jako „zróżnicowany, odrobinę eksperymentalny”. Płytę uznał za najlepszą w dotychczasowym dorobku grupy. Adrian Chorębała („Machina”) również zwrócił uwagę na nierówność albumu, pisząc o „muzyce niesfornej, eksperymentalnej, ale też ocierającej się o egzaltację i nie zawsze zrozumiałych tekstach”. Docenił „odwagę w poszukiwaniu własnego brzmienia”, krytykował zaś zespół za „brak finezji i obycia muzycznego” oraz „trywializację” w warstwie lirycznej. Bartek Kot (Onet) w tonie apologetycznym stwierdza, że „nowy album to nowa jakość w dyskografii zespołu” i pomimo mariażu z elektroniką „nowym kompozycjom nie brak wyrazu i rockowego pazura”. Jednocześnie przyznaje, że album jest „może mniej wciągający od wcześniejszych dokonań” Lao Che. Według Roberta Sankowskiego z „Gazety Wyborczej” Spięty jako autor tekstów „piętrzy zaskakujące, czasem wręcz karkołomne skojarzenia i metafory”.