Łącznie podczas napadu zamordowano co najmniej 53 osoby.
Napadu dokonały wspólnie po wcześniejszym porozumieniu bojówki UPA pod dowództwem Iwana Kłymyszyna „Kruka” i bojówki OUN-M Mykoły Nedweźkiego „Chrona”. Uczestnik napadu Maksym Skorupski „Maks” po napadzie napisał: „Poczynając od naszej akcji na Kuty, dzień w dzień, zaraz po zachodzie słońca, niebo kąpało się w blasku pożogi. To płonęły polskie wsie”Grzegorz Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła, s. 115..
Opuszczenie wsi Z powodu braku amunicji postanowiono opuścić wieś i uciekać do Krzemieńca. Przed południem do wsi przybyli Niemcy i zadecydowali o ewakuacji Polaków. 4 maja pod ochroną niemiecką wspieraną przez uzbrojonych mieszkańców, ludność polska opuściła Kuty. Większość dobytku spłonęła. Udano się do Szumska, gdzie Niemcy zagarnęli dla siebie cały inwentarz żywy. Następnego dnia kolumna uchodźców, już bez niemieckiej eskorty skierowała się do Krzemieńca.
Pięciu mieszkańców wsi, którzy próbowali wrócić do domów, upowcy zamordowali na pogorzeliskach. W Kutach zginęło 67 Polaków. Wkrótce Ukraińcy rozebrali murowane domy do fundamentów i zniszczyli kościół.