Kilka dni po tym spotkaniu, 15 czerwca 1098 r. ludzie Rajmunda, który uwierzył Piotrowi (w przeciwieństwie do legata papieskiego) rozbili we wskazanym miejscu płyty posadzki kościoła, a następnie przez cały dzień bez powodzenia kopali poniżej. Wreszcie Piotr sam nagle wskoczył do wykopu i pojawił się po chwili z ostrzem włóczni w ręku. Twierdził, że św. Andrzej pokazał mu się raz jeszcze i wskazał, gdzie dokładnie leży poszukiwany grot, a ponadto kazał ustanowić dzień odkrycia dniem świątecznym.

Odnalezienie Włóczni było w szeregach krzyżowców uważane za dobry znak i wzmocniło nadwątlone morale krzyżowców w czasie, gdy sami byli oblegani w Antiochii. Uczestnicy krucjaty wystąpili przeciwko stojącemu pod murami miasta seldżuckiemu wodzowi Kurbudze i pokonali go w bitwie, tak jak miał obiecać w wizji Piotra św. Andrzej. Jednak wielu ludzi, między innymi legat papieski Ademar z Monteil, uważało Piotra za szarlatana, który, wskakując do wykopu, miał już ze sobą grot włóczni, by dzięki temu sfałszować odkrycie. Twierdził też, że jest analfabetą, a jak się okazało, umiał czytać – jednak wkrótce oznajmił, że cudownie utracił umiejętność czytania.