Sposobem na ominięcie potrzeby zgromadzenia 10 osób na stworzenie spółdzielni i uzyskanie statusu j.g.u. było wykorzystanie innego z przepisów prawa spółdzielczego, przewidującego możliwość zorganizowania spółdzielni przez zrzeszenie się trzech (nie dziesięciu) innych jednostek gospodarczych, np. spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. W myśl tego przepisu wystarczyło wpierw założyć trzy takie spółki, a następnie z nich – spółdzielnię, aby uzyskać tak wówczas pożądany status j.g.u. i wielu przedsiębiorców z tej drogi korzystało.

Krótko przed przełomem 1989 roku zaszła istotna zmiana w obowiązującym wówczas Kodeksie handlowym z 1934 r., która pozwoliła na tworzenie jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Przepis ten w praktyce pozwolił na stworzenie jednostki gospodarki uspołecznionej pojedynczej osobie. Paradoks ten wykorzystany został skwapliwie przez niektórych przedsiębiorców, którzy założywszy wpierw samodzielnie trzy jednoosobowe spółki z ograniczoną odpowiedzialnościąTrzeba tu zwrócić uwagę na jeszcze jeden paradoks, który tę drogę czynił stosunkowo łatwą i mało kosztowną. Minimalny kapitał założycielski spółki z ograniczoną odpowiedzialnością był, zgodnie z wówczas obowiązującym prawem, bardzo niski i wynosił 200 PLZ (tj.