W pierwszych słowach recenzji krytycy podkreślali znaczenie Legionu ulicy na tle ówczesnej produkcji krajowej. Stefania Heymanowa napisała w „Kinie”, że po pierwsze produkcja ta stała się filmem z prawdziwego zdarzenia, łącząc w sobie elementy „ruchu, wzrokowego ujmowania zjawiska, ciekawych zdjęć fotograficznych, montażu (…)” i odchodząc w ten sposób od zjawiska przenoszenia literatury na ekran i fotografowania teatru. Po drugie Ford porzucił popularne tematy, jak romans i patriotyzm, na rzecz przedstawienia prostej opowieści o życiu w sposób emocjonalny i artystyczny. Inni sprawozdawcy zauważyli, że Legion ulicy unika szablonu, ponadto twórcy podjęli ważny krok w zastosowaniu techniki reportażowej i zerwaniu z tzw. systemem gwiazd. Film polecono dzieciom i młodzieży.

Dziennikarze rozwodzili się szeroko nad stroną techniczną dzieła Forda. Według Stefanii Zahorskiej fabuła nie odznaczała się zbytnim zdramatyzowaniem, jednak sama ilustracja życia codziennego gazeciarzy wzbogaca opowieść. Doceniła także „doskonały montaż, przeprowadzenie akcji poprzez rytm i układ scen”, co było zasługą umiejętności reżysera. Jerzy Toeplitz z „Kuriera Polskiego” zwrócił uwagę na przełamanie szablonu trójkąta miłosnego (on, ona i ten trzeci).