Wielu kierowców, którzy byli blisko pożaru, porzuciło swe samochody i postanowiło uciekać przez punkty ewakuacyjne.

W ciągu paru minut dwa wozy strażackie z Chamonix wyjechały do katastrofy. Ogień stopił instalację elektryczną i w tunelu zapanowały ciemności. W gęstym dymie, a także w pozostawionych i uszkodzonych pojazdach blokujących drogę, wielkie wozy strażackie również utknęły. Załogi przeciwpożarowe opuściły swoje pojazdy i ewakuowały się drzwiami przeciwpożarowymi (drzwi przeciwpożarowe były umieszczone w ścianach co 600 m). Gdy strażacy dochodzili do drzwi, usłyszeli wystrzały opon i cystern wybuchających w rozlanym i płonącym paliwie. Strażacy ci uratowani zostali 5 godzin później przez kolejny, trzeci oddział strażacki, który doszedł do nich przez szyb wentylacyjny. Spośród 15 uwięzionych strażaków, 14 było w ciężkim stanie, jeden z nich (oficer dowódca) zmarł w szpitalu. Niektórzy poszkodowani uciekli do schronów przeciwpożarowych. Drzwi do schronów osadzone podczas budowy tunelu pozwalały na przeżycie jedynie przez 2 godziny. Niektóre z drzwi były wymienione po 34 latach od zbudowania tunelu i umożliwiały przeżycie w schronie przez 4 godziny.