W następnych dniach powstańcom udało się jednak rozszerzyć swój stan posiadania oraz zorganizować silny ośrodek oporu na Górnym Mokotowie.

Już w nocy z 1 na 2 sierpnia 1944 jednostki SS, policji i Wehrmachtu dopuściły się na Mokotowie szeregu zbrodni wojennych. Wzięci do niewoli powstańcy byli rozstrzeliwani, rannych dobijano. Niemcy nie zważali przy tym na fakt, że żołnierze AK prowadzili walkę w sposób otwarty i posiadali przewidziane prawem oznaki żołnierskie – a więc walczyli zgodnie z konwencją haską. Zamordowano między innymi wszystkich polskich żołnierzy schwytanych podczas ataku na niemieckie punkty oporu przy ul. Rakowieckiej oraz kilkudziesięciu jeńców z batalionu AK „Karpaty”, który atakował tor wyścigów konnych na Służewcu. Niemcy rozstrzelali także co najmniej 19 rannych i wziętych do niewoli powstańców z batalionu AK „Olza”, który rozbito podczas ataku na Fort Mokotów. Część ofiar została pogrzebana żywcem, co potwierdziły wyniki ekshumacji przeprowadzonej w 1945.