Gainas doprowadził do ugody z Tribigildem, który został przyjęty formalnie do służby w armii cesarskiej, ale wcale nie zaniechał rabunków. W stolicy uznano, że Gainas jest w zmowie ze swym rodakiem i domagano się by został postawiony przed sądem jako zdrajca. Na wiadomości o tym wódz, stojący obozem pod Chalkedonem, zagroził, że ruszy na Konstantynopol, jeśli nie zostaną mu wydani jego najzaciętsi wrogowie. Cesarz Arkadiusz ustąpił i zaprzysiągł, że nie będzie działał podstępnie na szkodę Gainasa, który wkroczył ze swymi ludźmi do stolicy.

Niebawem jej ludność i sami Germanie zaczęli nawzajem się siebie obawiać (podszepty o planowanych mordach, rabunkach itp). Dlatego Goci postanowili opuścić miasto z rodzinami i dobytkiem. Najpierw zrobił to Gainas, ale reszta jego ludzi została wybita przez strażników i ludność miasta. Po tym wydarzeniu Gainas, chciał przeprawić się z powrotem do Azji, czemu przeszkodziły wojska cesarskie. W takiej sytuacji wódz udał się za Dunaj, do dawnej Dacji, gdzie został zabity pod koniec 400 roku przez Hunów. Ich władca Uldin, chcąc zaskarbić sobie wdzięczność cesarza, odesłał głowę Gainasa do Konstantynopola (401), za co otrzymał dary i układ przyjaźni.