Bathurst został natychmiast odwołany do Londynu i uznał, że najbezpieczniejszą dlań trasą będzie droga na północ i zaokrętowanie w porcie w Hamburgu.

Zaginięcie 25 listopada 1809 roku Bathurst i jego niemiecki asystent, Herr Krause, podróżujący powozem jako „Baron Koch” i „Fischer”, zatrzymali się w miejscowości Perleberg, na zachód od Berlina.

Po zamówieniu świeżych koni w stacji pocztowej, Bathurst i jego towarzysz poszli do pobliskiej oberży „Biały Łabędź”, gdzie – po zjedzeniu obiadu – Bathurst spędził kilka godzin na pisaniu listów w niewielkim pokoiku wynajętym przezeń od oberżysty. Wyjazd się opóźniał i nie wcześniej niż o godz. 21.00 zostali powiadomieni, że konie są właśnie zaprzęgane do powozu. Bathurst natychmiast wyszedł z pokoju, a w kilka minut po nim Krause, którego ogromnie zaskoczyło, że Bathursta nie było ani w powozie, ani nigdzie indziej.

Taki wypadek nie był niczym nadzwyczajnym w czasach, gdy na drogach grasowali bandyci, francuscy maruderzy i niemieccy rewolucjoniści. W dodatku, napady i zabójstwa na zwykłych podróżnych (a Bathurst takiego udawał) mało kogo obchodziły, szczególnie że w Prusach władze uległy kompletnej decentralizacji.