thumb|Pieczęć mała miasta Poznania z 1764 roku Potop szwedzki Już w 1654 w Wielkopolsce magnaci utworzyli antykrólewski front, na czele którego stał wojewoda poznański Krzysztof Opaliński, działający w porozumieniu z Jerzym Lubomirskim i Januszem Radziwiłłem. Wiosną następnego roku, w związku z narastającym zagrożeniem ze strony Szwecji, w królewskim Poznaniu rozpoczęto naprawę istniejących umocnień oraz wznoszenie nowych. Kolejnym zagrożeniem była interwencja brandenburska, której widmo stało się bardzo realne po sejmiku średzkim, na którym odmówiono przekazania wojskom elektorskim nadgranicznych zamków oraz Poznania, co skłoniło Fryderyka Wilhelma do zawarcia sojuszu ze Szwecją. Wszelkie starania obronne zostały przekreślone kapitulacją w Ujściu. W lipcu 1655 pod mury miasta przybył Krzysztof Opaliński i wojewoda kaliski Andrzej Karol Grudziński na czele 2000 szwedzkich żołnierzy. Pomimo sprzeciwu wojewody inowrocławskiego, Jakuba Rozdrażewskiego, który złożył w aktach grodzkich manifest protestacyjny przeciw układowi ujskiemu, miasto otworzyło swe bramy pod warunkiem nieczynienia gwałtów i rabunków. W sierpniu do Poznania wszedł liczący 17 000 żołnierzy korpus szwedzki pod dowództwem gen.