Odbiór filmu Film wzbudził w Polsce spore zainteresowanie i był szeroko komentowany w prasie. Recenzenci podkreślali udane przełożenie na język filmu „niefilmowej” powieści Masłowskiej, dość wierne książce („halucynacyjno-narkotykową eskapadę zamyka w filmie otwierający książkę epizod nadmorski” − zwraca uwagę Sebastian JagielskiSebastian Jagielski: Wojna polsko-ruska. „Kino" 2009, nr 6, s. 66-67.).

Akcentowano oryginalność języka bohaterów. Ich mowa, pełna zapożyczeń z języka dresiarzy i blokersów, nie jest odtworzeniem, lecz raczej przetworzeniem brzmienia i rytmu tego języka. Jest emocjonalna, gorączkowa, wulgarna, często pozbawiona treści, opiera się na powtarzalności fraz, czerpie z reklam i komunikatów prasowych. W jednym z wywiadów na temat filmu Masłowska mówi o „powtarzaniu zamiast myślenia i mówienia” bohaterów, o ich języku „kompletnie obsesyjnym i zwyrodniałym, przyłapanym na pętleniu się, na bzdurze”. Także Xawery Żuławski zwraca uwagę na kreacyjność języka bohaterów: „To wspaniały język, zawiły, a przy tym zabawny − synteza naszego języka. Niby tak się nie mówi, a jednak jest to zasłyszane”.