Jakkolwiek okręty typu DDG-1000 mogą wypełniać dwa pierwsze zadania, a po pewnych modyfikacjach także zwalczać pociski balistyczne, z zadań tych nie gorzej wywiążą się jednostki typu DDG-51, które są znacznie tańsze. Toteż US Navy stanęła na stanowisku, że jednostki typu Zumwalt nie są niezbędne, Stany Zjednoczone powinny natomiast wznowić produkcję niszczycieli typu Arleigh Burke, z przeznaczeniem ich do tych właśnie zadań. Kongres zgodził się ostatecznie na wznowienie produkcji niszczycieli typu DDG-51, przeznaczył jednak fundusze i zobowiązał marynarkę do budowy przynajmniej trzech okrętów typu Zumwalt. W rezultacie zamówienie ograniczono do trzech jednostek. Dwie weszły do służby kolejno w 2016 i 2019 roku. Ostatni okręt znajduje się w budowie.

Koszt powstania jednostki prototypowej, planowany na 3 miliardy dolarów, przekroczył jeszcze w trakcie budowy 7 miliardów dolarów. Zdaniem komentatorów, okręty w istocie stanowią krążowniki wręcz określa je jako „krążowniki ciężkie”, mimo anachroniczności takiej klasyfikacji, dotyczącej historycznie okrętów artyleryjskich z działami kalibru ponad 155 mm.. USA jednakże planowały równolegle rozpocząć program krążowników rakietowych nowej generacji CG(X) o wyporności 20–25 tys. ton, który został ostatecznie skasowany w 2009 roku w fazie projektu.