W sztabie Lecha Wałęsy narastały także konflikty pomiędzy sztabem wyborczym a kancelarią kierowaną przez Andrzeja Zakrzewskiego, prowadzeniu akcji wyborczej nie służył także konflikt pomiędzy Jerzym Stępniem a Jerzym Gwiżdżem prowadzący do niewpuszczania do siedziby sztabu wyborczego Jerzego Gwiżdża.

Jacek Kuroń – hasło wyborcze kandydata brzmiało: Kandyduję, bo zmiany są konieczne. Kampania Jacka Kuronia była pełna perturbacji, gdyż będąc na czele rankingu zaufania miał on problemy wewnątrz własnego ugrupowania. Część polityków o orientacji prawicowej zdystansowała się od jego kandydatury. Niechęć części członków Unii Wolności była tak silna, że wywołała publiczną reakcję przewodniczącego Leszka Balcerowicza. Reakcja przewodniczącego nie zdała się jednak na wiele i w kampanii uczestniczyła jedynie część członków UW. Konflikty wewnątrzpartyjne spowodowały, że poparcie wśród elektoratu UW wynosiło 35%. Negatywnie na kampanię Jacka Kuronia wpłynęła majowa konwencja Unii Pracy, która wysunęła kandydaturę Tadeusza Zielińskiego. Działanie to przekreśliło możliwość popierania jednego kandydata przez polityków postsolidarnościowych o poglądach lewicowych. Początkowe sondaże dawały Jackowi Kuroniowi około 15% poparcia, lecz do początku października spadło do poziomu 6%. Program kandydata docierał głównie do inteligencji.