Poeta Wincenty Pol w poemacie historycznym o Mohorcie, kresowym rycerzu i bohaterze, poległym 14 czerwca 1792 w bitwie pod Boruszkowcami, tak opisuje tę bitwę i moment przybycia księcia Poniatowskiego:
Z dział uderzono: i w szarym obłoku I wódz i oddział zginął nagle oku. Czekamy chwilę – koń Mohorta wraca... A Ostaszewski: – „Teraz na nas praca!
[…]
Książę z raportu już o wszystkiem wiedział, Że Mohort zginął, a na placu bitwy Jest Ostaszewski i pagórka strzeże, Gdzie działa stały – rzekł: „Szkoda méj Litwy! I jakże zginął?” „Jak giną rycérze!” Rzekł Ostaszewski – „jak dąb się powalił, Ale nas wszystkich swym zgonem ocalił!”Wincenty Pol, Mohort.
W bitwie pod Zieleńcami odznaczył się męstwem; pod Dubienką dowodził prawym skrzydłem i utrzymał daną sobie pozycję. Po skończonej bitwie Kościuszko powierzył mu straż obozu i przemówił wobec całego sztabu: „Gdzie tak waleczny oficer czuwa, mogę spocząć chwil kilka.”.
Po bitwie pod Dubienką książę Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko przedstawili go królowi do awansu.