Drugiego dokumentu w ogóle nie rozpoznał. Ostatecznie zeznał: „Kategorycznie stwierdzam, że nic nie wiem, aby pan Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa” oraz „Powtarzam jeszcze raz, że żadna osoba nie została pokrzywdzona w związku z informacjami, jakie otrzymywałem od Lecha Wałęsy”.

Krytyka thumb|Fragment zobowiązania TW Bolka do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa Przeciw wydaniu książki jako publikacji naukowej IPN zaprotestowała Maria Dmochowska, wiceprezes IPN, która uznała ją za „daleką od misji, jaką ma spełniać Instytut”. Krytycznie odniosła się też do faktu, że jest to „pierwsza i jedyna publikacja o Lechu Wałęsie, którą IPN przygotował, zamiast podjęcia wysiłku opracowania wieloźródłowej, rzetelnej, pozbawionej elementów publicystycznych, monografii”.

Według Antoniego Dudka publikacja „nie daje twardych bezpośrednich dowodów, że „Bolkiem” był Wałęsa”, pomimo że zawiera „dużą liczbę dowodów poszlakowych np. oryginalne dokumenty SB, w których wspomina się, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem”. Ponadto autorzy „nie przedstawili własnoręcznie pisanych donosów czy podpisów na pokwitowaniu odbioru pieniędzy” przez TW Bolka.