Przyczyny eksplozji Potężne uszkodzenia sklepu były dużą przeszkodą przy badaniu skutków tragedii. Na początku obawiano się, że spowodował ją zamach terrorystyczny; jednak badania nie wykazały, by ktoś podłożył bombę lub podpalił sklep.

Wiedząc, że eksplozję wywołał gaz, eksperci pod dowództwem Charlesa H. Battena przyjęli dwie możliwości: albo był to propan, którego rury biegły w pobliżu, albo metan uciekający ze ścieków. Wkrótce jednak odkryli oni wygiętą o cztery cale w górę belkę, co świadczyło, że eksplozja nadeszła z dołu, a więc, że spowodował ja cięższy od powietrza propan. Gromadził się on w piwnicy sklepu, służącej za magazyn.

Jak później odkryto, kiedy kompania gazowa sprawdzała, czy w budynku i okolicy jest gaz, popełniono dwa błędy: Dziury, w które wprowadzano czujniki, były zbyt płytkie – miały około 1,5 stopy (46 cm). Ciężki gaz przemieszczał się 4 stopy pod ziemią, poza zasięgiem czujników, dlatego wydawało się, że gazu nie ma. Eksperci, którzy sprawdzali obecność gazu w piwnicy, zapomnieli, że aby czujnik działał poprawnie, musi zostać włączony na zewnątrz, w świeżym powietrzu;