W samolotach, na jakich poprzednio latali piloci, w tym momencie dodatkowo rozbrzmiewał alarm akustyczny, jednak Airbus nie miał zaprogramowanej takiej funkcji. Maszyna przechyliła się o 45 stopni w prawo, autopilot zwiększył ciąg silników aby utrzymać pułap lotu. Siła odśrodkowa wcisnęła wszystkich w fotele. Za sterami nadal siedział syn kapitana, który z powodu przeciążeń nie mógł z niego wstać. Drugi pilot usiłował skręcić w lewo – bez skutku. W pewnym momencie maszyna weszła w lot nurkowy i zaczęła gwałtownie spadać. Drugi pilot wyprowadził samolot z lotu nurkowego, ale doprowadził do przeciągnięcia, a wtedy maszyna wpadła w korkociąg. Po chwili udało się wyprowadzić samolot z korkociągu, ale ten znalazł się zbyt nisko i uderzył w porośnięte lasem zbocze góry. Wszyscy na pokładzie statku powietrznego ponieśli śmierć na miejscu.

Przyczyny To, że piloci złamali przepisy, nie podlegało dyskusji. Wina nie leżała jednak tylko po stronie pilotów. Okazało się, że w maszynie wyłączył się autopilot, co spowodowało gwałtowny przechył o 45 stopni i zdezorientowani piloci nie wiedzieli jak zareagować. Zawiodło szkolenie, nie prowadzono symulacji takich sytuacji podczas szkoleń.