Jak się potem okazuje, przyczyną zarazy jest wypływająca na brzegi plaży w Miami maź o brzydkim zapachu i każdy kto miał kontakt z wodą, umierał. Dziennikarze nie informowali mieszkańców miasta o poziomie choroby, gdyż współpracowali z władzami, chcąc zachować spokój. Kiedy jednak sytuacja staje się beznadziejna – na ulicach leżą setki ciał, następują kradzieże i gwałty, rząd postanawia odciąć miasto, a potem je spalić. Doktor Petrie znając sytuację, postanawia uciec wraz z córką i ukochaną. Niestety nie odbywa się to bez przemocy, na blokadzie miasta zabija strażników. Dalsza droga była jak wyścig z czasem, wszystko w koło było martwe. Władze widząc rozprzestrzenienie epidemii, blokują granice całego stanu Floryda. Choroba jednak niszczy wszystkich na swej drodze – całe wschodnie wybrzeże, aż w końcu sięga Manhattanu – rzekomo najbezpieczniejszej części Ameryki. Zaraza dostaje się tam poprzez młodocianego przestępcę, Sharka. W tym samym czasie w Nowym Jorku trwa spór między dwoma bakteriologami. Do jednego z nich, Ivora Glantza, dociera dr Petrie. Nie udaje mu się jednak uwiarygodnić teorii, że zmutowana bakteria dżumy pochodzi z napromieniowania, gdyż Glantz ginie.