Wielu z nich, mimo zaangażowania w kampanię, zdawało sobie sprawę, że wyniki wyborów są z góry znane i jest to fikcja wyborcza. W środowiskach wojskowych wzburzenie wywołała kwestia możliwości udziału w głosowaniu oficerów sowieckich, którzy służyli w polskim wojsku. Ostatecznie nie umieszczono ich w spisie wyborców.
Zabezpieczenie wyborów Jedną z charakterystycznych cech systemu komunistycznego było doszukiwanie się wszędzie wroga, również we własnym partyjnym środowisku (tzw. wróg wewnętrzny). Za wroga mógł być uznany każdy, co przyczyniało się do atmosfery strachu i poczucia zagrożenia. Poparcie programu Frontu Narodowego było warunkiem koniecznym do uznania obywatela za patriotę. Natomiast jego przeciwnikom przypinano etykietę wrogów, którzy świadomie rozbijają jedność narodu. Przed wyborami Urząd Bezpieczeństwa zarejestrował około 5 mln osób zakwalifikowanych jako „wrogi element”. Próbowano wykryć i unieszkodliwić wszystkich przeciwników akcji wyborczej, także tych potencjalnych. Negatywny stosunek do wyborów, czy choćby niewystarczający entuzjazm u ludzi zaangażowanych politycznie wzbudzał zainteresowanie aparatu bezpieczeństwa. Niektóre środowiska inwigilowano ze szczególną uwagą, np. byłych członków partii niepodległościowych i konspiracyjnych organizacji zbrojnych, „reakcyjny kler”, autochtonów, część tzw.