Właściciele tych posiadłości uznawali, że mają prawo nie tylko do ziemi, lecz także do panowania nad tubylcami; osiedlali ich przymusowo jako niewolników i przymusowo nawracali. W ten sposób niewolnictwo zaczęło być postrzegane jako środek do ewangelizacji tubylców, a więc jako zjawisko pozytywne.

Południowoafrykański Holenderski Kościół Reformowany przyjął doktrynę, że „Królestwo Boże” będzie się rozszerzać wraz z nowymi terenami oddawanymi „przez Opatrzność” pod władzę Afrykanerów. Nakazowi ewangelizacji tubylców towarzyszył ścisły zakaz utrzymywania kontaktów bliższych, niż to konieczne do działalności misyjnej, a także obligacja zachowania czystości doktryny w „morzu pogaństwa”.

Kształtowanie religii ludowej Wśród Afrykanerów pojawiło się przekonanie o ich „powołaniu” przez Boga do misji na ziemi afrykańskiej. Uznali, że są pod specjalną opieką Opatrzności. Cierpienia, jakich doznali podczas przegranych wojen burskich oraz życie pod panowaniem brytyjskim, umocniły w nich wiarę, że są to „plagi zesłane przez Boga”, aby ich umocnić w wierze. Z drugiej strony, optymizmem napawała łatwość, z jaką Brytyjczycy przyznali im szeroką autonomię i częściowy system apartheidu już 10 lat po klęsce.