Do dekoracji tejże sali przywiązywano ogromne znaczenie z uwagi na to, że służyła ona jako sala tronowa i jako taka miała do spełnienia pewną funkcję prestiżową i psychologiczną. Chodziło o wywołanie odpowiedniego wrażenia na ambasadorach państw ościennych i innych osób uczestniczących w oficjalnych audiencjach u władcy największego ówczesnego imperium. Do ozdobienia Salonu Królestw król zaangażował znakomitych artystów hiszpańskich Velazqueza, Zurbarána, Antonio de Peredę, Juana Bautistę Maíno, Eugenio Cajésa, Félixa Castelo, oraz dwóch Włochów Juseppe Leonardo i Vicente Carducho (Vincenzo Carducci).
Ściany zakryto niemal w całości obrazami sztalugowymi przedstawiającymi sukcesy militarne Hiszpanii oraz portretami członków rodziny królewskiej. Dłuższe boki prostokątnej sali poświęcono tematyce wojennej umieszczając tam 12 obrazów ukazujących bitwy wygrane przez wojska Filipa IV w początkach panowania. Każdy z tych obrazów namalował inny artysta. Pomiędzy nimi, nad oknami, zawieszono 10 obrazów przedstawiających czyny Herkulesa autorstwa Zurbarána. Tematyka również nie była przypadkowa, gdyż Habsburgowie uważali się za potomków tego mitycznego herosa. Krótsze południową i północną ścianę sali udekorowano obrazami autorstwa ulubionego malarza królewskiego Diego Velázqueza.