Nieśmiały (w opinii znajomych) i mówiący staroświeckim językiem Tyranowski zapraszał do swojego mieszkania przy ul. Różanej 11 w pobliżu Rynku Dębnickiego, kilkunastu młodych ludzi, początkowo na modlitwę różańcową (m.in. w ramach Żywego Różańca), potem na czytanie Biblii i rozmowy o wierze. Uważał, że w człowieku tkwi głęboka religijność, której trzeba pozwolić się ujawnić. Swoim działaniem dążył do tego, aby religijność tę ujawniać i rozwijać. Szczególną uwagę poświęcał renesansowym mistykom chrześcijańskim – na spotkaniach czytał notatki o św. Janie od Krzyża oraz św. Teresie z Ávili. Wykorzystywał też pisma św. Tomasza z Akwinu. 11 osób spośród uczestników cotygodniowych spotkań zostało później księżmi (m.in. Karol Wojtyła czy Mieczysław Maliński).

Podczas II wojny światowej Tyranowski kontynuował spotkania w swoim mieszkaniu. Po aresztowaniu salezjanów krakowskich Tyranowski zaopiekował się młodzieżowymi grupami męskimi. Jedno z tych spotkań zostało wykryte przez Gestapo. Niemcy uznali jednak właściciela lokalu za niespełna rozumu fanatyka religijnegoGrzegorz Gacki, Świadkowie XX wieku - Jan Tyranowski.