Choć A-19 nie było projektowane do tego celu, to podczas wojny okazało się, że braki we wyspecjalizowanym przeciwpancernym uzbrojeniu, niejednokrotnie wymuszały użycie 122 mm armat do zwalczania czołgów. Tak więc do 1943 roku A-19 była jedyną skuteczną bronią przeciwpancerną, jaką Rosjanie dysponowali w większych ilościach. Nawet później, gdy do arsenałów zaczęły napływać większe ilości ZiSów-2 i ZiSów-3, to tylko użycie 122 mm amunicji gwarantowało zniszczenie celów typu Tygrys czy Ferdynand. Karierę zrobiła również czołgowa wersja armaty A-19S, w którą uzbrojono działo samobieżne ISU-122. Armaty 122 mm używane były do końca wojny i to z nich dokonano pierwszego artyleryjskiego ostrzału Berlina.

Armaty A-19 trafiły również do uzbrojenia państw walczących z ZSRR. 29 sztuk armat 122 mm zostało zdobytych w 1941 roku, w pierwszych miesiącach wojny kontynuacyjnej, a 25 z nich znajdowało się w wystarczająco dobrym stanie, by zostać przyjęte do uzbrojenia armii fińskiej pod oznaczeniem 122 K/31. Warto zauważyć, że to samo oznaczenie nadawano zarówno armatom wz. 1931, jak również wz. 1931/37. W związku z dość dużą masą, utrudniającą ewentualne manewry, wszystkie one jeszcze podczas wojny trafiły do artylerii obrony wybrzeża. Były na stanie 4. 5. i 6. baterii ciężkiej obrony wybrzeża.