Jest to raczej ogólna konkluzja, odautorski komentarz, wykrystalizowanie i zaprezentowanie myśli przewodniej płyty – czyli tezy o cykliczności procesów wycofywania się i resocjalizacji. Po powrocie do społeczeństwa i zburzeniu swego muru człowiek zostaje ponownie wystawiony na wszystkie te ciosy, które przyczyniły się do jego wzniesienia, i tym samym cały proces rozpoczyna się od nowa. Tego rodzaju posłowie na koniec dzieła muzyczno-dramatycznego, którego zadaniem jest spojrzenie na jego fabułę niejako „z zewnątrz” i z pewnym dystansem, jest charakterystyczne także dla Bertolta Brechta, jednej z inspiracji muzycznych dla ekipy pracującej nad The Wall.
Wersja filmowa Na potrzeby filmu została zarejestrowana dłuższa i bardziej dopracowana wersja utworu, która trwa nieco ponad cztery minuty i zawiera partie orkiestry i chóru (prawdopodobnie pod batutą Michaela Kamena.) Także wokal jest tu inny, bardziej melodyjny niż na płycie. To wykonanie nigdy nie doczekało się oficjalnego wydania, aczkolwiek zostało wykorzystane na potrzeby koncertu The Wall Live in Berlin wystawionego przez Watersa na placu Poczdamskim w 1990.