Pomysł na formę ballady wyszedł od Hoffmana, który wspominał: „Gdy siedzieliśmy z Agnieszką Osiecką i z Komedą, myśląc o muzyce, to w pewnym momencie wpadło mi coś takiego: jeżeli byśmy skrzyżowali Okudżawę z westernową balladą amerykańską, to będzie to, co nam właśnie potrzeba. No i taka krzyżówka powstała”.

Odbiór thumb|Rynek Nowomiejski w Toruniu, rzeźba wozu z dobytkiem upamiętniająca realizację zdjęć do filmu Już w momencie premiery Prawo i pięść uznano za pierwszy polski western (pojawiała się też nazwa „eastern”, odnosząca się do filmów o podobnej konwencji, lecz wyprodukowanych na Wschodzie). Kazimierz Kochański na łamach „Tygodnika Kulturalnego” nawet z uznaniem pisał, że film „będąc westernem zrodzonym z polskich sytuacji, obdarł western amerykański z jego pozornie niepowtarzalnej egzotyki […], a westernowe schematy sprowadził ze sfery abstrakcji i fantastyki na grunt realny”. Krzysztof Teodor Toeplitz potępił natomiast ów zabieg adaptacyjny, oskarżając filmowców o „perfidny i oryginalny chwyt reżyserski” polegający na ubraniu amerykańskiego westernu w kostiumy bliższe rodzimym realiom. Jerzy Niecikowski z pisma „Kultura” uznał ów zabieg za umotywowany bardziej etycznymi przekonaniami reżyserów: „Hoffman i Skórzewski posłużyli się konwencją westernu właśnie jako środkiem przekazu własnych norm moralnych.