Pociski Balla nie trafiły dwumiejscowego Rolanda i pilot musiał dokończyć ataku używając standardowego uzbrojenia; rakiety Walkera zniszczyły natomiast obserwacyjną maszynę LVG.

Pociski poważnie ograniczały manewrowość samolotu i były dość ciężkie, więc wobec ich niezbyt wielkiej skuteczności, piloci broniący Londynu przed zeppelinami uważali je za przeszkodę. Najważniejsze było dla nich osiągnięcie dużej wysokości, na której operowały niemieckie sterowce – w tym celu starali się odciążać samoloty, zostawiając na ziemi zalecane przez dowództwo pociski, bomby zapalające i tym podobne. Wulstan Tempest wspominał, że po zestrzeleniu sterowca 1 października 1916 roku miał kłopoty, bo przyznał w raporcie, że nie użył pocisków Le Prieur, a jedynie km-u Lewisa z amunicją zapalającą. Łącznie w czasie wojny pociskami Le Prieur zniszczono około 50 niemieckich balonów, ale nigdy nie zanotowano zestrzelenia żadnego sterowca.

Od 1917 roku pociski były wycofywane i zastępowane przez trasery i fosforowe pociski zapalające Buckingham. Te ostatnie miały płaską powierzchnię czołową, powodującą większe rozdarcie tkaniny.