[…] Czyżby Pan, Generale, był tak naiwny, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, komu Pan służy?”Dusza zdrajcy, mentalność mordercy, „Rzeczpospolita”, PlusMinus A26, 13–14 grudnia 2008..

Następstwem ucieczki Rurarza do USA było odebranie mu przez władze PRL obywatelstwa, konfiskata majątku w kraju oraz zaoczne skazanie na śmierć „za zdradę ojczyzny”. Podobny los spotkał Romualda Spasowskiego, ambasadora PRL w USA, który po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce także wystąpił o azyl polityczny. W USA wystąpił przed komisją Kongresu, potępiając politykę gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a wprowadzenie stanu wojennego określił „wypowiedzeniem wojny narodowi przez rząd”. Wzywał polityków amerykańskich do wprowadzenia sankcji ekonomicznych wobec PRL-u.

Późniejsze lata Po 1989 rzadko angażował się w politykę i wypowiadał publicznie, był również sceptyczny wobec transformacji politycznej w Polsce. W lutym 1990 odbyła się rozprawa rewizyjna w sprawie cofnięcia wyroku skazującego Zdzisława Rurarza na śmierć, wyrok zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności. W maju doszło do kasacji wyroku, jednak nie postanowiono o zwrocie pozostawionego majątku. Zdzisław Rurarz nigdy nie wrócił do Polski z obawy o własne życie – nie wierzył w prawdziwość deklaracji, z nieufnością podchodził do przemian w Polsce.