Dyplomaci brandenburscy rozpoczęli zdecydowaną kontrakcję. Działali między innymi w Wiedniu. Z łatwością dotarli do polskiej opozycji: do otoczenia królowej-wdowy po Michale Korybucie Wiśniowieckim, Eleonory Austriaczki. Także do Jana Leszczyńskiego, do Feliksa i Andrzeja Potockich, do Stefana Stanisława Czarnieckiego, a przede wszystkim do hetmana wielkiego litewskiego Michała Paca. Mimo to w 1675 roku, w Jaworowie, bez wiedzy szlachty, podpisano z Francją tajny traktat. Ludwik XIV zobowiązał się w nim do płacenia 200 000 talarów rocznie w całym okresie trwania wojny polsko-brandenburskiej począwszy od piętnastego dnia działań wojennych.

Oto przed Polską otwierały się nowe możliwości. Można było zakończyć szkodliwe wojny z Turcją, przenieść kierunek polityki z południa na północ i zachód, pomyśleć o odzyskaniu Śląska. Były to plany jak najbardziej realne, jednak okoliczności nie udało się przezwyciężyć.

Pierwszą z nich była dotkliwa klęska Szwedów pod Fehrbellin z 1675 roku. Szwedzi, długo uważani za niezwyciężonych, zostali pokonani.